Bo wszystko się może zdarzyć!

Tak śpiewa Janusz Panasewicz w „Marchewkowym Polu”, a Anita Lipnicka dośpiewałaby pewnie wers o głowie pełnej marzeń… Od tygodnia nie mam gruntu pod nogami, a moim oczom nie ukazuje się ląd. Za parę godzin będę dokładnie na środku Oceanu Atlantyckiego. Po zakończeniu pracy na Romei moje bezrobocie trwało zaskakująco krótko. Już w poniedziałek rano odebrałem … Czytaj dalej Bo wszystko się może zdarzyć!

Śladami Napoleona i Picassa

Znakomity dla mnie czas pracy na Romei dobieg końca. Zostałem w Antibes, a jacht popłynął w stronę Gwadelupy, aby tam zaprosić na pokład legendarnego George’a Lucasa, twórcę „Gwiezdnych Wojen”. Natomiast przede mną ponowne poszukiwania pracy i czas dock walkingu, ale tym razem z pewnym doświadczeniem, super referencjami i grubszym portfelem. Czas w Antibes płynie powoli, … Czytaj dalej Śladami Napoleona i Picassa

Vino rosso e focacci, per favore!

Lazurowe Wybrzeże na powrót skąpało się w słońcu. RoMEA opuściła stocznię w Genui i przypłynęła do Antibes, a ja dalej tkwię w maszynowni, czym wprawiam w zachwyt swojego szefa… A kiedy już z niej wychodzę, to oglądam rekiny, popijam wino i zajadam się pesto. Do Genui, szóstego największego miasta we Włoszech, dotarliśmy 23 października. Ze … Czytaj dalej Vino rosso e focacci, per favore!